
Rozmowa z Prezesem Zarządu SM w Trzciance panem Tadeuszem Mańczakiem i główną księgową panią Jadwigą Kaźmierczak.
W imieniu firmy DomConsult rozmowę prowadzili Roman Kawecki i Tomasz Bąkiewicz.
T.Bąkiewicz: Bardzo cieszymy się z możliwości odwiedzenia Państwa w Trzciance. Kiedy wjeżdżaliśmy do miasta, zauważyliśmy, że budynki Spółdzielni Mieszkaniowej istotnie różnią się od pozostałej zabudowy. Wyglądają na nowsze i bardziej estetyczne.
T.Mańczak: Staramy się podkreślić, również estetycznym wyglądem, że własność spółdzielcza nie jest gorsza od komunalnej czy prywatnej. Sukcesywnie ocieplamy nasze domy, nadając im przy okazji świeży i ładny wygląd. Niektóre z nich nie są wcale takie „młode”. Te, które powstały razem ze Spółdzielnią mają już prawie pięćdziesiąt lat!
R.Kawecki: Zapytam przewrotnie: czy bycie prezesem Spółdzielni w „kilkunastotysięcznym” mieście daje zawodowe spełnienie? Inaczej mówiąc, czy ma pan jeszcze satysfakcję z tego trudnego przecież zajęcia?.
T.Mańczak: Odpowiedź jest łatwa i trudna zarazem. Skoro rok po roku otrzymuję od moich członków absolutorium, a proszę zauważyć, że znamy się tutaj prawie wszyscy, jest to niewątpliwie satysfakcjonujące. Gdy idę do domu i widzę nowe budynki, nowe elewacje, to mam przecież świadomość, że jest w tej robocie odrobina mojej myśli i wtedy jestem zadowolony. Gdy czytam prasę i napotykam na jednoznacznie negatywne oceny zwłaszcza ze strony prasy wielkomiejskiej o tym, że jesteśmy jako spółdzielcy reliktem przeszłości i najlepiej podobnie jak kiedyś PGR byłoby nas jedną decyzją rozwiązać, zniszczyć to jest to już mniej zabawne. Chciałoby się, aby w naszym kraju zapanowała normalność. Tak, aby dobry został doceniony, a zły napiętnowany. Rodzaj własności wynikający z takiej, a nie innej historii Polski, nie powinien przesłaniać realiów ekonomicznych. Kiedy jechaliście panowie do Trzcianki na pewno widzieliście zrujnowane zabudowania dawnych państwowych gospodarstw i równie zniszczone odrapane budynki byłych pracowników. Czy również budynki spółdzielni mieszkaniowych mają tak wyglądać? Mam nadzieję, że w Trzciance nie.
T.Bąkiewicz: Z tego, co widzimy, na razie takiego niebezpieczeństwa nie ma. Proszę zatem w skrócie przedstawić swoją Spółdzielnię.
J.Kaźmierczak: Istniejemy od 1958 roku, mamy ponad 2300 mieszkań w Trzciance i w Krzyżu Wielkopolskim. Oprócz mieszkań spółdzielczych zarządzamy także wspólnotami mieszkaniowymi w Krzyżu. Tak jak pan wspomniał sytuacja spółdzielni od lat jest stabilna finansowo, dzięki czemu możemy pozwolić sobie na nowe inwestycje i modernizacje starszych budynków.
R.Kawecki: Dużym problemem spółdzielni jest zadłużenie jej członków z tytułu eksploatacji mieszkań. Jak to wygląda w Trzciance?
J.Kaźmierczak: Trzciankę jako miejscowość cechuje duże bezrobocie, a mimo to nie odbiegamy od średniego zadłużenia w stosunku do innych spółdzielni. Musimy nieustannie troszczyć się o ten chyba najtrudniejszy wycinek naszej pracy. Zdajemy sobie przecież dobrze sprawę, że osoby wobec których prowadzimy działania windykacyjne, borykają się z różnymi problemami - rodzinnymi, zdrowotnymi ... . Poza tym, jak już wspomniał prezes Mańczak, specyfiką takich miejscowości jak Trzcianka jest to, że wszyscy jesteśmy sąsiadami.
R.Kawecki: Panie prezesie, w 2000 roku zaczęliśmy wzajemną współpracę pomiędzy naszymi firmami. Jak pan ją ocenia?
T.Mańczak: Myślę, że wzajemnie, dużo się od siebie nauczyliśmy. My poznaliśmy nowe technologie informatyczne, zaczęliśmy z nich korzystać i zostaliśmy „zarażeni” bakcylem nowoczesnych technik komunikacji społecznej. Nieskromnie powiem, że my także przekazaliśmy waszej firmie nasze doświadczenie zawodowe, a zgłoszone uwagi, sądząc po aktualnej postaci systemu „Granit” zostały wdrożone w życie.
T.Bąkiewicz: Tak, to prawda. Staramy się działać zgodnie z dewizą, że każdy powinien robić to, na czym się zna najlepiej. Dlatego też wiemy, że tylko od praktyków możemy nauczyć się trudnej sztuki zarządzania nieruchomościami.
R.Kawecki: Pani praktycznie od początku zajmuje się wdrożeniem systemu „Granit”. Czytelnikom wyjaśniamy, że nasza „przygoda z Granitem” zaczęła się właśnie od wdrożenia w tej spółdzielni. Czy było trudno?
J.Kaźmierczak: Wszyscy wiemy, że początki nigdy nie są łatwe. Czuliśmy jednak, że mimo drobnych potknięć, przed nowoczesnością nie można uciekać. Dziś nasi pracownicy, bo to przecież głównie oni dołożyli starań, aby system został wdrożony, nie wyobrażają sobie pracy starymi metodami. Nie można również zapominać o roli Zarządu w całym procesie wdrożenia, bo to właśnie najwyższe kierownictwo naszej spółdzielni pomagało nam przezwyciężyć pojawiające się trudności.
T. Mańczak: Jednoznacznie stwierdzam, że popieram i będę popierał, także w przyszłości, te rozwiązania, które dają szansę, aby nasza firma była coraz bardziej nowoczesna, a pracownicy mniejszym wysiłkiem i lepiej wykonywali swoje zadania. Ważne jest – jesteśmy przecież spółdzielcami, aby także członkowie poprzez dostęp do lepszej i pełniejszej informacji mogli poznawać naszą spółdzielczą rzeczywistość. Wydaje mi się, że „Granit” jest właśnie tym rozwiązaniem, które sprosta naszym oczekiwaniom. Widzimy, że z wersji na wersję staje się coraz bogatszy w nowe funkcje, a z perspektywy czasu w którym zgodziliśmy działać w roli „doświadczalnego królika”, widząc efekty naszych uwag i zgłoszonych sugestii, nie żałujemy decyzji o rozpoczęciu wdrożenia.
R.Kawecki: Rozmawiamy w przerwie seminarium dla zarządców nieruchomości, w przededniu naszej akcesji do Unii Europejskiej. Seminarium to było naszą wspólną firmy DomConsult i Spółdzielni Mieszkaniowej w Trzciance inicjatywą i razem je zorganizowaliśmy.
T.Mańczak: Cieszę się, że nasza spółdzielnia może gościć kilkudziesięciu zarządców z różnych miast Polski i włączyć się aktywnie w propagowanie nowoczesnego zarządzania nieruchomościami z wykorzystaniem systemów informatycznych – bo taka jest przecież tematyka tego seminarium. Cieszę się, że możemy zaprezentować gościom nasze dokonania również związane z wykorzystywanymi technologiami informatycznymi.
T.Bąkiewicz: No właśnie, mówiąc o nowościach i innowacjach – Spółdzielnia Mieszkaniowa w Trzciance była pierwszą w regionie i jedną z pierwszych w Polsce, która zdecydowała się skorzystać z naszej apl ikacji wspomagającej obrót płatniczy i płatności masowe. Jak Pan ocenia to rozwiązanie?
T.Mańczak: System wspomagający płatności masowe rzeczywiście stanowi swego rodzaju rewolucję związaną z obsługą obrotu elektronicznego pomiędzy przedsiębiorstwem a& nbsp;bankiem. Szczerze mówiąc, to właśnie przedstawiciele Banku PKO BP w Trzciance mieli swój spory udział przy przekonaniu nas do decyzji o wdrożeniu i rozpoczęciu pracy z tą aplikacją. Powiem szczerze, że temat poruszany podczas Państwa szkoleń dotyczący znaczenia systemów informatycznych w kontekście ograniczenia kosztów zarządcy, można by właściwie oprzeć tylko i wyłącznie na przykładzie tego programu. W konsekwencji jego zastosowania udało nam się praktycznie zlikwidować kasę, a żmudne i długotrwałe wprowadzanie opłat do systemu, zastąpić krótką i nie obarczoną w zasadzie ryzykiem popełnienia błędu operacją ściągania gotowych plików bezpośrednio z banku.
J.Kaźmierczak: Rzeczywiście ilość wpłat nierozpoznanych, czy błędnie wprowadzonych spadła z poziomu kilkunastu do około trzech procent w skali wszystkich dokonywanych wpłat.
T.Bąkiewicz: Kończąc rozmowę – za chwilę musimy wracać na salę seminaryjną – proszę powiedzieć jeszcze kilka słów na temat współpracy z naszym konsultantem - opiekunem państwa firmy panem Robertem Poznańskim.
J.Kaźmierczak: Pan Robert Poznański jest naszym konsultantem od początku wdrażania systemu „Granit”. Współpraca układa się bardzo dobrze. To właśnie Pan Robert spędził w naszej spółdzielni wiele dni ucząc nasze koleżanki podstaw obsługi „Granitu”, a one wprowadzały go w tematykę spółdzielczego zarządzania. Jest to człowiek otwarty na nasze uwagi, a także, co ważne, na twórczą krytykę, której szczególnie na początku pracy z Granitem mu nie szczędziliśmy.
T.Mańczak: Rozmawiając o opiekunie naszej spółdzielni trzeba wspomnieć o lokalnym akcencie tej współpracy, bo przecież pan Poznański wychował się w Trzciance. Tu nadal mieszkają jego rodzice - członkowie naszej spółdzielni, a niektórych z naszych pracowników pan Robert zna się jeszcze z czasów szkolnych.
R.Kawecki: Zrobiło się miło i rodzinnie, ale musimy wracać na salę, bo zaczyna się druga część seminarium. Dziękujemy za rozmowę i mamy nadzieję, że następne lata będą równie owocne dla naszej współpracy.
T.Mańczak: My również bardzo dziękujemy.
